Informacje o Serce za serce co znaczy kochać Twardowski KOMUNIA - 8120366679 w archiwum Allegro. Data zakończenia 2020-07-24 - cena 29,99 zł
Wiersz Jana Twardowskiego pt.: „Świat” wbrew tytułowi nie traktuje o świecie lub przynajmniej nie tylko o nim. Najważniejszym problemem jest tu bowiem relacja pomiędzy światem a Bogiem. Wiersz porusza zatem tematykę metafizyczną. Tekst pod względem formalnym nawiązuje do barokowego konceptu, operuje paradoksami i zmierza do
Książka Pamiątka I Komunii Świętej z ks. Janem Twardowskim autorstwa Twardowski Jan, dostępna w Sklepie EMPIK.COM w cenie 17,22 zł. Przeczytaj recenzję Pamiątka I Komunii Świętej z ks. Janem Twardowskim. Zamów dostawę do dowolnego salonu i zapłać przy odbiorze!
Stranger Things - książki. Żywe Trupy - komiksy. Bridgertonowie. Pokaż więcej. Książka Wiersze nie tylko dla dzieci autorstwa Twardowski Jan, dostępna w Sklepie EMPIK.COM w cenie . Przeczytaj recenzję Wiersze nie tylko dla dzieci. Zamów dostawę do dowolnego salonu i zapłać przy odbiorze!
304. Autor: Twardowski Jan. Każdy sprzedawca w empik.com jest przedsiębiorcą. Wszystkie obowiązki związane z umową sprzedaży ciążą na sprzedawcy. Za wysłanie produktu odpowiada sprzedawca. Żebym nie zasłaniał sobą Ciebie. Opis produktu Informacje szczegółowe Recenzje. Brak możliwości zakupu.
Poniżej przedstawiamy najnowsze książki autorstwa Jan Twardowski w naszej księgarni. Są to m.in. takie tytuły jak: Potrzebne do szczęścia, nowa książka wydana w tym roku (2023-06) Tom Potrzebne do szczęścia jest jak niezbędnik w szkole życia, w której radość miesza się z cierpieniem, a gdy mowa o miłości, mowa także o jej
Jan Twardowski. Znaleziono: 39 Serce za serce, czyli co to znaczy kochać. 34,99 zł. Dodaj do koszyka. Siedem łyżeczek. Rozmowy o rodzinie. 31,99 zł. Dodaj do
Życiorys i biografia Jana Twardowskiego Pisarz i duchowny rzymskokatolicki, autor zdania Śpieszmy się kochać ludzi – tak szybko odchodzą. Urodzony 1 czerwca 1915 roku w Warszawie. Młodość edukacja i duchowieństwo Jan Twardowski wychowywał się w inteligenckiej rodzinie. W 1927 roku rozpoczął naukę w Gimnazjum im. Tadeusza Czackiego. W 1935 roku podjął studia polonistyczne na
Książka Niecodziennik autorstwa Twardowski Jan, dostępna w Sklepie EMPIK.COM w cenie . Wiersze z szuflady. Serce za serce czyli co to znaczy kochać.
Rozdział trzeci, Wiersz jako kontekst, odnosi się do dwóch komplementarnych wobec siebie horyzontów poezji. Pierwszy z nich tworzy sfera leksykalna i frazeolo-giczna, z której wiersz się wyłania i która stanowi jego bezpośrednie zaplecze języko - we (a pośrednio symboliczne i wyobraźniowe). Drugi horyzont utworu poetyckiego
YgkTi4X. Interpretacja wiersza Jana Twardowskiego pod tytułem "Wierzę". Wiersze księdza Jana Twardowskiego, tak bardzo refleksyjne, zawsze mnie urzekały. Jego poezja często każe się nam zatrzymać w pogoni za światem, przypatrzeć życiu. Liryk, który spróbuję zinterpretować opowiada o wierze w Boga, a także o miłości z nią związanej. Znajdujemy w nim odpowiedź na dwa nurtujące ludzkość od wieków pytania. Podmiot liryczny mówi nam dlaczego mamy wierzyć i przede wszystkim jak to robić. Poeta nie posługuje się w wierszu wyszukanym językiem. Pragnie zostać zrozumiany przez jak największą liczbę osób. Pragnie udzielić nam wskazówek, podzielić się tym, co sam już odkrył. Dlatego nie znajdziemy tutaj wielu epitetów czy kunsztownych metafor. Napotkamy za to 30 milionów obłąkanych, dziewczynkę bez piątej klepki a także tych, którzy nie znajdują w życiu żadnego sensu. Dlaczego poeta umieścił w wierszu ludzi ułomnych i cierpiących? Na początku tekstu dostrzegamy zdanie Wierzę w Boga z miłości... Podmiot liryczny miał tutaj na myśli miłość do bliźnich. Ludzie ułomni, zapomniani i odepchnięci przez świat najbardziej tej miłości potrzebują. Ich należy kochać w szczególności, mówi poeta. To za nich właśnie powinniśmy się modlić. Kto wie czy znajdą właściwą drogę życia, czy w swoim cierpieniu będą mieli siłę, aby zwrócić się do Boga. Jednak podmiot liryczny nie tylko lituje się nad ludźmi potrzebującymi. Dostrzegamy także jego wdzięczność, dla wymyślających krople na serce, dla ciotek posiwiałych od dobroci czy chociażby dla tych, którzy radują się z ciągłego dawania i brania. Wdzięczność ta przepełniona jest miłością. Miłością do ludzi, która wypełnia także cały wiersz. Kochaj bliźniego jak siebie samego mówi dwunaste przykazanie. Trudno sobie o nim nie przypomnieć czytając utwór Wierzę. To właśnie miłość do bliźniego i wiara są tematem wiersza. Zwróćmy jednak uwagę na przykazanie miłości. Drugi jego człon brzmi: jak siebie samego. Nagle dostrzegamy, że przecież w wierszu podmiot liryczny nie mówi nic o miłości do samego siebie. On kocha miliony trędowatych, obłąkanych i jeszcze wiele innych osób, ale o sobie samym nie mówi nic. Poeta dodatkowo zastosował w wierszu liczne anafory, które także podkreślają mnogość wszystkich wymienionych w utworze potrzebujących ludzi. Osoba mówiąca w wierszu jest więc ogromnym altruistą. Nadmiar miłości dla innych, nie pozwala kochać mu siebie. To właśnie owa miłość każe mu modlić z się za innych, za tych, którzy jego zdaniem najbardziej tej modlitwy potrzebują, a także za tych, którzy w pełni na nią zasłużyli. Kochaj bliźniego, a nie siebie samego - tę oto prawdę stara się przekazać nam poeta. Jak więc mamy się modlić? Po prostu z miłością – mówi Jan Twardowski. W wierszu Wierzę znajdujemy także odpowiedź na pytanie: po co mamy wierzyć. Umiejscowiona jest ona w ostatnich dwóch wersach. Podmiot liryczny informuje nas, że gdyby nie wierzył, wszystkie wymienione w wierszu osoby osunęłyby się w nicość (poeta ma tu zapewne na myśli niebytowanie pośmiertne). Nasuwa się pytanie: jak to możliwe, że jeden człowiek mógłby sprawić, aby inni zaistnieli w pozagrobowym świecie? Nie człowiek, lecz jego wiara – brzmi odpowiedź. Wiara przecież czyni cuda. Wiara góry przenosi – głosi Biblia. Dlatego właśnie człowiek jest zdolny niejako zbawić innych ludzi. Wszystko zależy od siły jego wiary i od miłości z jaką się modli. Poeta nie chce uprawiać zdenerwowanej teologii (jak sam napisał w utworze Do samego siebie). Pragnie w jak najmniej skomplikowany sposób przekazać nam istotę wiary. Udaje mu się to doskonale. Piękno i jednocześnie prostota słów księdza Twardowskiego wzrusza i zadziwia, a trafność jego spostrzeżeń skłania do refleksji. Taki pełen miłości świat, przedstawiony w jego utworach, nabiera nowych kolorów, przepełnia optymizmem i ,,zaraża spokojem.
+48 12 629 32 60 Pn-Pt Książki dla dzieci i młodzieży Mikołajek René Goscinny, Jean-Jacques Sempé książka Strony
Śpieszmy się - analiza i interpretacja „Śpieszmy się” to chyba najbardziej znany wiersz księdza Twardowskiego. Myślę, że pierwszy wers tego utworu wszedł na stałe do języka potocznego między innymi dlatego, że swego czasu gościł nawet na bilbordach, jako hasło kampanii reklamowej. Utwór ten poeta dedykował swojej wieloletniej przyjaciółce, również poetce, Annie Kamieńskiej. Wiersz składa się z czterech strof, każda o innej ilości wersów, nie występują rymy. Do klasycznej formy nawiązuje regularna miara wierszowa, trzynastozgłoskowiec ze średniówką po siódmej sylabie. „Śpieszmy się” to utwór elegijny, poruszający tematykę ludzkiego przemijania. Mamy tu do czynienia z liryką inwokacyjną. Mimo że już tytułowy zwrot „śpieszmy się”, nasuwa wniosek o występowaniu w wierszu podmiotu zbiorowego, to właściwiej będzie uznać, że użycie liczby mnogiej ma tu charakter retoryczny, jest zabiegiem, który zbliża mówiącego, do słuchaczy. Podmiot utworu przyjmuje postawę nauczyciela, wygłasza zdania kategoryczne, nie podlegające dyskusji. Część zdań tu wypowiedzianych charakteryzuje się swoistą samodzielnością, mają formę zbliżoną do aforyzmu. Z drugiej strony momentami wiersz sprawia wrażenie ciągu niepołączonych ze sobą myśli, co podkreśla niepojętość, trudność omawianych spraw. W wierszu stykają się dwa ważne tematy: miłość oraz kruchość ludzkiego życia. Dokładniej, rozważa jest miłość w perspektywie czasu ludzkiego życia. Podmiot nie daje w przestrzeni wiersza wykładu na temat tego, czym jest miłość, jaka być powinna, itd. Miłość jest tu potraktowana jako wartość sama w sobie, jako oczywiste pragnienie człowieka: „Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą” Miłość to tajemnica, której nie sposób przeniknąć, kiedy się staje, dzieje, nie podlega ona obiektywnej ocenie. Mimo wszystko podmiot wyraźnie uważa, że to jedno z najważniejszych doświadczeń człowieka, jego słowa to jakby dodanie odwagi, a zarazem ostrzeżenie. Osoba, którą moglibyśmy dziś kochać, jutro może już być poza naszym zasięgiem. Drugą strofę podmiot liryczny poświęca pewności, „że czas masz”. Używa paradoksalnego sformułowania „pewność niepewna”, by ukazać, jak bardzo człowiek potrafi się mylić. Pewność odbiera człowiekowi wrażliwość, czujność, sprawia, że odkłada on różne rzeczy na później, „kochamy wciąż za mało i stale za późno”. Wśród tych rozważań odnajdujemy też aluzyjne zdania o perspektywie wiecznej: „żeby widzieć naprawdę zamykają oczy chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć” Te dwa wersety w sposób niezwykle skondensowany mówią o życiu po śmierci, w którym człowiek ma szanse doświadczyć prawdziwego poznania, o nadziei podmiotu (skoro umieranie nie wydaje mu się ryzykowne) oraz o trudach ludzkiego losu. Bardzo interesująca wydaje się dystychiczna strofa trzecie, która zawiera refleksję o pisaniu. Podmiot mówi do jakiegoś „ty”, a jakby do siebie, bo przecież to on jest pisarzem: „Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze a będziesz tak jak delfin łagodny i mocny” Żeby zrozumieć to pouczenie, trzeba by się zastanowić, czym jest pisanie. W twórczości Twardowskiego pisanie na pewno wiąże się z rozważaniem różnych tajemnic, problemów, pojęć oraz z poznaniem. „O tym”, znaczy o potrzebie miłowania innych teraz, już, nie trzeba się rozpisywać. Wystarczy raz to zrozumieć, zapisać i pogodzić się z tym, że ukochani w końcu odejdą. Człowiek kochający jest podobny do jednego z najwspanialszych i najbardziej przyjaznych stworzeń Boskich. strona: - 1 - - 2 -
Cała moja wiara opiera się na Miłości, która dostrzega, że w każdym człowieku tkwi tęsknota za miłością – mówił ks. Jan Twardowski w 1997 roku. Agnieszka Kasprzak: Co Ksiądz myśli o swoich wierszach? Ks. Jan Twardowski: Jestem wzruszony, że ktoś je czyta. To mi pomaga. To jest wzruszające. Mam obecnie duże nakłady. To mnie przerosło. W świadomości wielu ludzi istnieje Ksiądz przede wszystkim jako poeta. Tymczasem słyszałam, że ponoć woli Ksiądz mówić o sobie „ksiądz piszący wiersze”. Na czym polega różnica? – To jest sprawa powołania. Jestem księdzem, który ma mówić o Bogu, sprawować sakramenty święte. Tak się jednak złożyło, że studiowałem polonistykę, naczytałem się wiele wierszy i pozostała mi wrażliwość na nie. To towarzyszy mojemu kapłaństwu. Wiersze mi nie przeszkadzały, raczej pomagały. Są ludzie, może nieliczni, ale wrażliwi na wiersze, do których nie trafia kazanie, homilia, dogmatyka, a właśnie trafi wiersz, który jest niedogmatyczny, niedydaktyczny; jest zapisem pewnego przeżycia. Są ludzie, do których nie trafia kazanie, homilia, dogmatyka, a trafi wiersz ks. Jan Twardowski Wiele lat temu dostałem do rąk świeżo wydany tomik swoich wierszy, jeszcze pachnący farbą drukarską. Jednocześnie zawołano mnie do chorego. Był jednym z tych niewierzących, do których gorliwi ściągają na siłę księdza. Kiedy przyszedłem, chciał mnie wyrzucić. Zacząłem się tłumaczyć, że jestem trochę poruszony, bo właśnie dostałem wydane swoje wiersze. Powiedział mi, że nie znosi wierszy, że nie są mu potrzebne. Niemal na siłę przeczytałem mu jeden wiersz, właśnie o kapłaństwie. Powiedział że to mu się nie podoba, brzmi jak katarynka, że są to częstochowskie wiersze. Ale jedna rzecz wydała mu się ciekawa, że ksiądz powiedział coś od siebie samego, to czego nie wyczytał w książkach. Nawiązała się rozmowa, która potem nasz kontakt podtrzymywała. A więc to kapłaństwo jest pierwszym powołaniem Księdza? – Na pewno tak. Powiedział Ksiądz kiedyś, że „wiersz jest poszukiwaniem kontaktu z drugim człowiekiem”. Co to oznacza? – Dlaczego człowiek pisze wiersze? Wierszy piszą tylko zawodowi literaci ani megalomani, którzy chcą pisać dla przyszłych pokoleń. Miałem ucznia, który chodził do szkoły zawodowej. Uciekał z języka polskiego, tak go nie znosił. Ale kiedy zakochał się, zaczął pisać wiersze. Chciał swojej ukochanej coś powiedzieć ładniejszym językiem. Wiersz tym różni się od prozy, czym różni się krok marszu od kroku tańca, jest próbą ładniejszego wypowiedzenia się. Jest potrzebą podzielenia się swoim wzruszeniem z drugim człowiekiem. Przypomina pisanie listu, pamiętnika. Jest próbą powiedzenia tego, co najbardziej osobiste. Gdyby miał Ksiądz określić swój sposób pisania, czy byłoby to tworzenie z potrzeby serca, wyrażenia tego, co jest w człowieku, czy raczej przekazania czegoś innym? – Na pewno z potrzeby serca. To jest szukanie przyjaciela, szukanie kogoś bliskiego. Wielu ludzi poznałem przez wiersze. A więc byłby to dialog, chociaż niekoniecznie na odległość? – To jest dialog na odległość, dialog z nieznanym przyjacielem, szukanie kogoś bliskiego. Można patrzeć na wiersz, jak na sztukę, ale nie pisałem wierszy dla sztuki. Zacząłem pisać w czasach stalinowskich, gdy nie było żadnej możliwości drukowania wierszy religijnych. Ten temat był w pełnie zakazany i nie zanosiło się na to, aby coś się mogło zmienić w krótkim czasie. Nie miałem najmniejszej nadziei na drukowanie i wydawanie wierszy. Pisałem dla kilku znajomych. Dzisiaj ma Ksiądz bardzo szeroki krąg czytelników. – Chociaż jestem starym człowiekiem, dopiero od roku 1980 znalazłem życzliwą atmosferę. Zaczęto mnie drukować, wznawiać. Mam niektóre dziewiąte, szóste wydania swoich wierszy. Mam czytelników, rozmawiamy w czasie spotkań. Najbardziej dziwi fakt, że są to przeważnie młodzi ludzie. Kiedyś powiedziałem, jakie to szczęście mieć sto lat i spotykać się w towarzystwie młodych ludzi. Wydaje mi się, że przez 40 lat w Polsce unikano tematu wiersza mówiącego o Bogu, ogołacano naszą kulturę z treści metafizycznych i dzisiaj, kiedy jest życzliwa atmosfera, słucha się najprostszych wierszy religijnych jako czegoś nowego. Pisano wiersze na cześć miasta, maszyn. Te wszystkie tematy są już dzisiaj „przemęczone”. Chciałabym wrócić jeszcze do warsztatu literackiego. Ksiądz często odżegnuje się od wszelkich naukowych teorii literackich. Ale czy kontakt z teorią literatury w czasie studiów polonistycznych naprawdę nie miał wpływu na twórczość Księdza? – Nie. Wiele się przewinęło nowych prądów literackich. Były pokolenia Grochowiaka, Herberta, Barańczaka. Byłem poza wszystkimi szkołami. Nie były mi potrzebne i tego nie żałuję. Ale czy fascynacja epoką baroku również nie wpłynęła na wiersze Księdza? – Tak, miała wpływ. Myślę, że nasza poezja w wieku XIX – bardzo wybitna poezja – służyła problematyce religijno-patriotycznej. Taka była sytuacja, że wiarą wspomagano sprawy narodowe. Mickiewicz pisał o Księdzu Robaku – dlatego o księdzu, że miał wywołać powstanie. W okresie baroku sprawa narodowa nie była tak aktualna. Pisano wiersze w poszukiwaniu Boga, wiary (Sęp-Szarzyński, Kochanowski). Przykładem poety religijnego jest król Dawid – najsłynniejszy poeta świata. Jego psalmy śpiewają na całym świecie, nie znając autora. Ciekawe, że jego poezja religijna była jednocześnie poezją miłosną. Adresatem jest tu nie kobieta, tylko Bóg. Kochać Boga można tylko przeżywając uczucia ludzkiej miłości. Ludzkiej miłości towarzyszy smutek, radość, rozpacz, tęsknota. Radość, że się ktoś odmienił, rozpacz, że porzucił, tęsknota, że go nie widzę. Takie przeżycia są bliskie psalmom Dawida. Myślę, że takiej poezji czysto religijnej jest mało. Ona mnie najbardziej interesuje. Poeci baroku byli również prawdziwymi mistrzami słowa – np. Jan Andrzej Morsztyn. Również współcześni twórcy twierdzą, że literatura to tylko ciężka praca. Czy Ksiądz wierzy w natchnienie’? – Natchnienie – może nie, ale jest jakaś potrzeba pisania. Jest coś takiego, jest jakiś Anioł Stróż. Ja mam dobrego Anioła Stróża. Modlę się do Anioła Stróża moich wierszy. Czy mogę zapytać, o co Ksiądz się do niego modli? – O opiekę nad moimi wierszami. Czy Ksiądz ma jakąś wizję poety, która byłaby Księdzu szczególnie bliska? – Przyjaciel człowieka, który z nim przeżywa życie. Wielu krytyków literackich pisze o Księdza wierszach. Co Ksiądz myśli o ich opiniach? – Napisałem w „Niecodzienniku”, że pewien profesor powiedział, że co napiszę, to jedni powiedzą bardzo dobre, inni – średnie, jeszcze inni – do niczego i wszystkie opinie będą słuszne. Ale bardzo cenne jest. że ktoś w ogóle o tym pisze. Zwraca moją uwagę na pewne rzeczy. Uważam, że autor powinien cenić sobie każdą krytykę. Jeżeli już jesteśmy przy interpretacji, to co Ksiądz myśli o poezji śpiewanej i o śpiewaniu wierszy Księdza? – To jest chyba bardzo stara tradycja, pochodząca jeszcze z Grecji, ułatwia odbiór wierszy. Wiersze Księdza są jednak łatwo odbierane nie tyle dzięki muzycznej interpretacji, ile dzięki miłości, która z nich przebija. Wydaje mi się, że jest to miłość rozumiana w dwóch wymiarach – z jednej strony jako miłość Chrystusowa, z drugiej – bardzo ludzka. – Cała moja wiara opiera się na Miłości, która dostrzega, że w każdym człowieku tkwi tęsknota za miłością. Każdy chce być szczęśliwy, a szczęście można spotkać, kiedy się kocha i jest się kochanym. Miłość nie ogranicza się tylko do miłości między młodą dziewczyną i chłopcem. Jest też miłość matki do dziecka, dziadka do wnuka. Umiera stary człowiek i bardziej cierpi z tego powodu, że córka go nie odwiedziła niż z powodu jakichś fizycznych dolegliwości. Tęsknota za miłością tkwi w człowieku do końca życia. Gdyby nie było życia po śmierci, człowiek byłby oszukany. Miłość, którą spotykamy w życiu, uczy miłości do Pana Boga. Człowiek spotyka się z Bogiem, który go ukochał, kochając ludzi. Cierpienie nie jest nieszczęściem, jest doświadczeniem, próbą wierności Bogu ks. Jan Twardowski Ktoś mógłby powiedzieć, że ksiądz-stary kawaler, a pisze o miłości. A tak jest dlatego, że to jest najważniejsze w życiu – tęsknota za Bogiem, której człowiek nie zaspokoi. To jest płomień, który tylko Bóg może ugasić. Pisząc o tej miłości, stara się Ksiądz unikać wielkich słów. Czy jest to zamierzone? – Wielkie słowa przeszkadzają w wierszu. Ważny jest szczegół. Na przykład – ptak to jest ogólnik. Nie wiadomo wtedy jaki ptak, jakie drzewo. Bardzo ważne jest nazywanie szczegółów. Do dzieci mówi się szczegółami. Ksiądz bardzo często pisze o „miłości zdjętej z krzyża”, miłości Chrystusa na Krzyżu. – Na krzyż patrzymy jak na znak cierpienia. To jest znak miłości. Bardziej ważne niż w jaki sposób Pan Jezus cierpiał, jest – dlaczego? Cierpiał, bo kochał ludzi. Matka siedząc przy chorym dziecku nie patrzy na siebie, nie myśli o tym czy sama cierpi, nie dosypia, męczy się. Miłość do dziecka jest większa niż jej zmęczenie. Cierpienie jest miarą jej miłości. Za mało się na to zwraca uwagę. Cierpienie nie jest nieszczęściem, jest doświadczeniem, próbą wierności Bogu. Po ludzku patrząc, Bogu. śmierć Jezusa była nonsensem. Zabijają człowieka młodego, niewinnego, na którego czekali trędowaci, chorzy. Jaki to ma sens? To cierpienie staje się potem Mszą Świętą, Odkupieniem, ratunkiem od rozpaczy, dlatego że Jezus jako człowiek zawierzył Bogu w pozornie beznadziejnej sprawie. To, czego pragnie Bóg, może nam się wydawać nonsensem, a później okazuje się, że ma sens. To jest wielki tajemnica wiary – jak mówimy w czasie Przeistoczenia. A czy Ksiądz miał takie osobiste doświadczenie Krzyża w swoim życiu? – Miałem, czasem spotykało mnie coś przykrego, czułem się pokrzywdzony, ale kiedy przyjąłem to jako doświadczenie od Boga, zmieniało się ono w coś dobrego. Aleksandrze Iwanowskiej zadedykował Ksiądz wiersz: „Nie płac w liście/ nie pisz, że los ciebie kopnął/ … odetchnij i popatrz/ spadają z obłoków / małe wielkie nieszczęścia potrzebne do szczęścia/ a od zwykłych rzeczy naucz się spokoju/ i zapomnij, że jesteś gdy mówisz, ze kochasz”. Czy taka miłość się nie zdezaktualizowała, czy nie jest za trudna dla współczesnego człowieka? – Jeśli ktoś się zakocha, to kocha po staroświecku. Ktoś jest postępowy, a gdy się zakocha, to aż w śmieszny sposób. Jest tęsknota za jakimś szczęściem. To znajduję w Bogu. To jest moja wiara. Inaczej byłbym oszukany przez moją Największą Tęsknotę. Tekst ukazał się w miesięczniku „Więź” nr 2/1997